Quietus
Być może dla niektórych wyda się dziwne to, że nadal drąże temat zakończenia znanego nam życia, zerwania z nim więzów. Czynię to, nie z powodu braku tematów na wpisy. Robię tak, bo uważam to za bardzo istotną kwestię, według mnie jest to kluczem do innych aspektów filozofii. Ściśle wiąże się z sensem zycia doczesnego, wyborem właściwej drogi w własnym życiu.
Quietus oznacza z angielskiego zerwanie więzów z naszym światem. Stracenie możliwości wglądu w znaną nam rzeczywistość. Prowadzi jednak do zupełnie nieznanych nam, obcych spraw, takich jak poznanie odpowiedzi na pytania zdzierające sen z powiek filozofów. Oczywiście trzeba wziąść pod uwagę także najsmutniejszą ewentualność. Umrzemy i trafimy do nicości, nie będziemy już niczego odczuwać, niczego się nie dowiemy.
Różnice w pojmowaniu śmierci i jej celu prowadzą naturalnie do sposobu zachowania się człowieka w życiu. Ludzie zdający sobie z prawę z niepewności innego życia chcą nauczyć się żyć. Tak istnieć, aby zostawić po sobie trwały ślad. Tak pozostawić coś po sobie. Pewnie znaczna część populacji, a także Wy chcecie coś po sobie zostawić dla potomności. Coś co uczyni wasze życie wyjątkowym. Utrwali się na kartach dziejów ludzkości. Nie musi to być tak istotne, że uzyska powszechny rozgłos. Wystarczyłoby tylko, aby pamięć o Was zachowała się wśród bliskich , by dobrze Was wspominali i żałowali Waszego odejścia. Takie działania skierowane są w jednym oczywistym kierunku, naturalnie wynikają one z potrzeby akceptacji w społeczeństwie i stabilnej pozycji w nim.
Myśląc nad końcem, zacząłem zastanawiać się też nad początkiem. Co było przed moimi narodzinami? Czy istaniałem w jakimś innym świecie? Jeśli tak, to czemu tutaj trafiłem, jakie zadanie mi powierzono? Przecież, jak mogło mnie wcześniej nie być i tak po prostu pojawiłem się? Towarzyszą mi co do tego sprzeczne uczucia. Zastanawiam się nad tym, czy wcześniej coś czułem. Nie chcę, tak po prostu przyjąć do wiadomości tego, że wcześniej nie było niczego, a wszystko opiera się wyłącznie na biologii. Jak dla mnie to niepełna i być może nie do końca prawdziwa odpowiedź. Co Wy o tym myślicie?

Nic nie było przed Twoimi urodzinami. Nie ma czegoś takiego jak reinkarnacja. Oczywiście w stanie głębokiej hipnozy możliwe jest “wychodzenie z ciała” itp. czynności-stany ale nie ma życia po śmierci.
? Hmm… A skąd się wzięło życie na innej planecie ?
Co do początku świata. Ja jestem zwolennikiem teorii Wielkiego Wybuchu, tylko nie wiem co wybuchnęło, albo może to jest tylko przenośnia… Jak Bóg mógł coś stworzyć ? Czego do tego użył ? Gdzie był w tym momencie ?
Wielki Wybuch musiał zapoczątkować przypadkowy rozkład galaktyk i całego kosmosu. Na Ziemi na początku też nie było życia, nie wiem skąd się wzięło, może z innej planety ? Tak jak to było w filmie Piąty Element
Życie na Ziemi zaczynało się kilka(naście) razy. Co kilka milionów lat spadał meteoryt i niszczył żyjące organizmy co powodowało cofnięcie się rozwoju życia… Może jakby nie takie katastrofy dzisiaj latalibyśmy na inne planety ?
Kur*a, co ja pisze ? xD Ide stąd
Hmm… A skąd się wzięło życie na innej planecie ?
Tego nie możemy stwierdzić jednoznacznie
brak naszej wiedzy na ten temat. Jakbyś nie zauważył shady, to na razie i pewnie dalej też tak będzie większo rolę przykładam do człowieka i jego egzystencji, na dyskutowanie o ciałach niebieskich może jescze przyjdzie pora
.